Szafki uczniowskie problematyczne
W niektórych szkołach, zwłaszcza w tych średnich, szafki uczniowskie są dobrym rozwiązaniem. Uczniowie mogą przechowywać tam rzeczy, których stale nie muszą nosić ze sobą. Mając je zawsze w szafce nie muszą się stresować, że je zapomną następnym razem przynieść do szkoły. Uczniowie bardzo cenią swoją prywatność, lubią też w nich trzymać na przykład różne przedmioty, listy miłosne, plakaty, kosmetyki, zapasowe ubrania (skarpetki, koszulki na wf itp.). Ale zdarza się czasem, że uczniowie szafki uczniowskie wykorzystują do zatuszowania swego niedbalstwa czy wręcz lenistwa, mówiąc na przykład: "to nie moja wina, że nie mam zadania, włożyłem pracę domową do szafki, ale znikła, pewno ktoś mi specjalnie ją wykradł", albo "miałem książki w szafce, ale kiedy dziś tam zajrzałem już ich nie było, nie wiem jak to się stało, czy mogę być usprawiedliwiony?". Najgorsza wersja to by była taka, gdyby skarbnik klasowy (nazbierawszy dużą sumę pieniędzy) powiedział: "pieniądze były w szafce bezpieczne, ale ktoś mi się włamał do szafki i pieniędzy nie ma, czy możemy się jeszcze raz poskładać, bo to w końcu nie moja wina!" A czyja? Czyż ktoś, kto piastuje taką funkcję klasową nie powinien był przewidzieć, że może się stać coś takiego i w jakiś inny sposób zabezpieczyć owe pieniądze zanosząc na przykład do sekretariatu (czy dyrekcji) do sejfu? Przychodząc do szkoły, gdzie są do dyspozycji szafki uczniowskie wszyscy powinni zdawać sobie sprawę, że nie są one tym samym co sejf, i nie ma takiego zamka, którego sprytne rączki by nie otworzyły.

