Pokój 507
W sierpniowy wieczór tuż po osiemnastej dojechaliśmy do miasta Priboj w Serbii.W hotelu a nazwie "Lim" mieliśmy spędzić nadchodzą noc .Podczas całej wycieczki objazdowej ten hotel okazał się być najgorszym ze wszystkich dotychczasowych.Na siedem pięter przewidziano tylko jedną malutką windę, która w dodatku często się zacinała. W pokoju 507, który nam przydzielono, już od drzwi uderzał smród dymu papierosowego .Następną rzeczą która mnie zniesmaczyła była pościel , choć w czystych powłoczkach okropnie śmierdziała zgnilizną a zamiast telewizora w kącie stało pudło imitujące radio które i tak nie działało.Zdecydowałam ,ze moja odzież damska dla bezpieczeństwa zostanie w całości w walizce .Wyciągnęłam jedynie koszulkę nocną i przybory toaletowe.Następnego ranka byłam naprawdę szczęśliwa ,ze opuszczamy już ten hotel .W tym dniu odzież damska którą ubrałam była niestety pognieciona ,o żelazku chyba tam nie słyszeli.Obiektywnie muszę przyznać, że na tle całego hotelu całkiem nieźle prezentowała się restauracja. Było czysto, obsługa miła i sprawna.Przy śniadaniu brakowało nam jedynie całkiem normalnej herbaty i musieliśmy się zadowolić herbatą rumiankową .Po śniadanku zbiórka i wyjazd.

